niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział I

ROZDZIAŁ I
Początki niewiadomego !

Jak zwykle wszyscy siedzieli razem w gildii, zabawiając się w najlepsze ! Erza i Lucy stały przy tablicy ogłoszeń szukając jakiejś nowej misji do wykonania.
-Ehh… Jak zwykle nic nie ma, a jeśli już cos wpadnie w oko to za mała nagroda. A ja muszę wkońcu opłacić czynsz… Właścicielka upomina się o niego już dwa tygodnie.- 
- Może wybierzemy sie na misje rangi S ?-spytała blondynki Scarlett.
- Dla mnie bomba !!!- wykrzyczał gdzieś z głebi sali różowowłosy, przerywając przy tym (jak codziennie)jedna z  naparzanek z Gray’em. Lecz po chwili znów zaczeli się okładać.
-Erza nie uważasz że taka misjia nie mędzie zbyt ryzykowna ? – spytała ją Lucy 
-No cóz… ale takie misje są najbardziej opłacalne… Choć chyba masz racje.-Przytakneła jej po chwili Czerwonowłosa.
Nagle rozlekł się huk i do gildii wbiegł męszczyzna w średnim wieku cały pokryty ranami, wszyscy ucichli i odwrucili się w stronę obcego.
-Makarov, jest tu Makarov ?!-krzyknął,choć było widać że sprawia mu to trudność. Po chwili upadł na podłgę.
-Gray, Natsu pomóżcie mu !- nakazał zdenerwowany mistrz. Gdy podbiegli do nieznajomego Natsu zaóważył na jego ramieniu symbol gildii.
-Blue Pegasus- powiedział cicho do siebie- On jest z Blue Pegasus- krzyknął podnosząc męszczyzne i usadawiając go przy jednym ze stołów.
-Wendy !- zawołała niebiańskiej smoczycy, Erza- Pomóż mu!- nakazała Scarlett.
-Hai-odpowiedziała podbiegając do męszczyzny.
Po chwili gdy Wendy skończyła go leczyć podszedł do niego mistrz.
- O co chodzi ?- spytał zdezorientowany mistrz.
-Proszę pomurzcię, gildia… Zniszczyli naszą gildie i jeszcze trzy inne !- odpowiedział przerażony.
-Co takiego ???-krzyknął już zdenerwowany Natsu.
- To oni ci to zrobili ? -spytał spoglądając na reszte ran których Wendy nie udało się wyleczyć do końca.
 -Oni… oni chcą stać sie najpotęrzniejszą gildia w Fiore. My… całe Blue Begasus poległo.- po tych słowach męszczyzna zemdlał.
-Co !!! Niemożliwe !!!- krzyknął Macao.
-Wendy, Jet, Droy zabnieście go do lecznicy.
Gdy dziewczynka i reszta zanieśli męszczyzne do pokoju rozległ się huk, wszyscy zwrócili sie w stronę dobiegniętego wcześniej hałasu i spostrzegli Natsu. Jego ręka wbita była w jedną ze ścian budynku, na podłodze leżały odłamki tynku.
-Te dranie… Odwarzyli sę zadrzeć z taka gildią jak Blue Pegasus- powiedział ze złością w głosie spoglądaja w podłege, grzywka zasłaniała mu przy tym oczy lecz było widać że był zdenerwowany. 
-Natsu…-spojżała na chłopaka przerażona Lucy.
-Mitrzu…-zaczeła Erza zwróciwszy się w stronę Makarova.-Jeśli to prawd…Będą chcieli zadrzeć takżę z nami.-.
-Chyba m,asz racje. Lecz zanim to nastąpi, to my pierwsi ich zaatakujemy.- 
Na dzwięk tych słów, w całej gildii rozległy się okrzyki zgodnośći.
-Natsu, Erza, Gray, Lucy. To wam powierzam pierwszy patro, nie ważcie sie zginąc.-powiadomiłich z opanowaniem.
-Jasne ! – Natsu który stał już obok Gray’a uśmiechną się, podnosząc kciuk ku górzy ipo chwili stał juz przy drzwiach.
-Ruszajmy ! – krzykneła Tytania do reszty grupy i sama znalazła się już przy Natsu.
-Tak !-przytakneła jej i razem z Gray’em dołączyła do reszy machając na pożegnanie reszcie gildii.
Wszyscy dotarli do miejsca poległej gildii, i staneli na przeciw najprawdopodomniej mistrza mrocznej gildii.
- No… proszę, proszę. Fairy Tail, nie wiem cxzy wiecie alebyliście następni na naszej liście- poinformował ich mitrz a na jego twarz powędrował wielki uśmiech .
- Ty bydlaku.. jak śmiałeś dobrać się do tej gildii?- krzykną Natsu przemieniając swój gniew w postać ognistego pociskuktóry wymierzył w mistrz. Lecz dziwnym trafem kula ognia mineła go o pare centymetrów w bok.
-Natsu…-chwycila chlopaka za ręke Erza-spokojnie, nie trać sił.-Natsu nie c nie mówiąc opuścił ręce na znak zgody.
-HAHAHA, tak jak myślałem. Wy takżę jesteście mizerną gildią, jak ten Makarov mógł was wyszkolić na tak mizernych magów.- Wszyscy z mrocznej gildii zaczeli się śmiać w niebo głosy.
-Zakończmy to.. nie pozwolimy wam więcej krzywdzić naszych przyjaciół.- rozległ się głos Gray’a który nie miał juz na sobie koszuli, szykując sie do ataku.
-Hoo… doprawdy???- powiedzial mistrz wciąz roześmianym głosem.-Chłopaki- zwrócił sięw stronę swoich podwładnych.- Do dzieła- Dał i wolną ręke a sam usadowił się na jednym z krzeseł.
Wszyscy ruszyli w sstronę magów Fairy Tail.
-Do roboty moi drodzy- powiadomiła swoich przyjaciól Erza, z lekkim uśmieszkiem na trwarzy a po chwili sama odziała się z jedna ze swoich zbroii gotowa do walki.
 OCZAMI LUCY.
Cała mroczna gildiaa zaczeła pędzić w nasza stronę, gdy Erza dała sygnał do ataku przywołałam dwa z moich gwiezdnych duchów ( Taurus’a i Sagittarius’a)krzycząć aby dali z siebie jak najwięcej. Duchy popędziły w stronę wrogów, lecz bez nich byłam bezbronna, to one mnie chroniły. Przyglądałam się walce Natsu i Gray’a, byli niesamowici. Niebieskie i czerwone wstęgi latały w powietrzu. Lecz byłem wtedy nie uważna, za moimi plecami pojawił się jeden z członków mrocznej gildii. Uderzył mnie w głowę z taką siłą że upadłam i straciłam przytomność, jedno tylko co usłyszałam, był to Natsu który krzykna moje imie i nic więce straciłam kontakt ze światem.
Gdy odzyskałam przytomność pierwsze co spostrzegłam to czarne tęczówki Gray’a,
-Wszystko wporządku- spytał mnie zatroskanym głosem.
-Chyba tak…- odpowiedziałam i gdy już chciałam wstać poczułam silny ból głowy, chwyciłam sie za nią i poczułam wielkiego guza.
- No… Niezły guzek ci wyrusł, hehe choć pomogę- Gray pomógł mi wstać i gdy juz stałam na równych nogach sppostrzegłam że wielu naszych wrogów leży pokonanych na ziemii.
-Gray, co tu.?- spytałam wciąć zdezorientowana.
- Sporo przespałaś Lucy…-uśmiechną sie i skierował swój wzrok w strone Natsu.
Salamander stał rozścieczony nad mitrzem  a jego dłoń zdobiła wielka kula z ognia.
- To już koniec…- powiedział rozwścieczony
- I co zabijesz mnie? HAHAHA nie masz tyle sił !- powiedział z rozbawieniem.
- Mylisz się, mam ich aż nad to-powiedział podnosząć lewą ręke z której wydobywał się płomień.
Przyglądałm się wszystkiemu z boku lecz nie mogłam znieść myśli że Natsu może kogos zabić.
-Natsu! -krzyknełam w jego stronę.
Te oderwał się od maga i spojzał w moja stronę.
-Lucy…- nie wtrącaj się, ten tym dostanie to na co zasługuje.- znów skierował wzrok w stronę mrocznego maga.
-I co ? myślisz że to wszystko załatwi ?- krzyknełam prubując go powstrzymać, lecz miałam zbyt mało sił by do niego podejść. Wciąż podtrzymywałam się na ramionacg Gray’a.
-Posłuchaj koleżaneczki… dobrze gada.- zaśmiał się mistrz.
Natsu jednak mnie nie posłuchał,jego dłoń zapłoneła jeszcze jaśniej i skierował ja w strone maga.
-NIE!!!- krzyknełam, lecz… jego ręka nie była wbita w maga lecz tuż obok jego głowy.
- Lucy… masz racje to nic nie załatwi, to nie ja cię zabije, zrobi to rada.- wstał z mrocznegomistrza i zaczołiść w naszą strone
Cieszyłam się że posłuchał mojej prośby, lecz widziałam że był zły, przeszedł tylko koło mnie, bez słowa…
-HAHHAHAHAHA- źle zrobiłeś magu- zaśmiał się głośno mistrz i po chwili wbił swoje pięści w ściany budynku. Cała konstrukcja zaczeła się zawałać.
-Gray !- zawołał Natsu… – musimu uciekać, szybko-Natsu musiał podtrzymywac Erze aby nie upadła gdyż jej rana na nodze nie pozwalała iść samej.
- Taa… Lucy idziemy !- Skierował głos w moja strone.
-Hai- potaknełam i poszłam za Gray’em. Lecz w pewnej chwili, moją uwagę przyciągną pewien mały przedmiot który leżał w jednej z kupy gruzów. Gdy przybliżyłam sie do owej rzeczy, ku mojemu zdziwieniu tą rzecza okazał sie mały, klucz. Nie wyglądał on zwyczajnie, był to bowiem kluczyk maga gwiezdnych duchów.
-Lucy ! -krzyknął mag lodu.
Dziewczyne oderwał od klucza głos przyjaciela, zchowała go do kieszeni i wybiegła z rozpadającego się budynku.
——————————————-
Masakra… gdyby nie ta moja dysortografia, to było by OK, ale cóż… Mam nadzieje że sie spodoba ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz